Ofiarowanie mandali
Udzielę teraz nauk na temat ofiarowania mandali. Kiedy mówię o mandali,
słowo to oznacza krąg spełnienia. Cały wszechświat jest jedną mandalą,
również cała sanga może być mandalą, podobnie bóstwo i jego orszak.
W tym przypadku ofiarowanie mandali jest ofiarowaniem wszechświata.
Ponownie siadamy w pięciopunktowej pozycji, jako drzewo schronienia
wizualizujemy lamę, jidama i dakinię albo Szenla Ykar w którym
zawierają się wszyscy troje. Normalnie, używa się w tej praktyce
specjalnych talerzy do ofiarowania mandali, być może wielu z was już je
widziało. Ponieważ nie ma ich tutaj pokażę wersję uproszczoną z użyciem
dłoni. Wykonując ofiarowanie recytujesz mantrę:
(...)
Mandala wygląda jak srebrny pierścień, a w rozwiniętej wersji ma kilka
poziomów, mogą się na niej znajdować przeróżne drogocenne pierścienie,
ofiarowując ją sypie się na nią ryż. Jest to rozbudowana wersja
ofiarowania mandali, ta którą wam przekazuję jest wersją prostą.
W trakcie każdej sesji można robić tak wiele ofiarowań jak to jest
możliwe. Można również robić to wolniej. Kiedy ofiarowuje się mandalę
dobrze jest wyobrazić sobie oczyszczenie, co jest także ważną częścią
tej praktyki. Dokonujecie tego sto tysięcy razy. Zwykle wykonuje się
wersję rozbudowaną, ale prosta wersja jest łatwiejsza do wykonania.
Ofiarowując mandalę myślimy czasami o zewnętrznych, wewnętrznych i
tajemnych ofiarowaniach. Zewnętrzne ofiarowanie wykonujemy dla drzewa
schronienia wyobrażając je sobie na zewnątrz siebie. Czasami z kolei
wyobrażamy sobie, że sami jesteśmy buddą, jesteśmy w drzewie
schronienia i czynimy ofiary sobie. Wszystko co widzisz, słyszysz,
czujesz, dotykasz jest ofiarowaniem dla twoich zmysłów, ponieważ twoje
zmysły są święte, są buddami. Uczysz się w ten sposób czystego aspektu
postrzegania różnych obiektów przez zmysły. Kiedy udajesz się do
jakiegoś wspaniałego miejsca, jego piękno jest ofiarowaniem dla twoich
zmysłów. Nikt nie powiedział, że nie możesz się tym cieszyć. Możesz się
cieszyć każdym pięknym miejscem, w którym przebywasz. Gdy nie istnieje
przyjemność, nie ma w tobie piękna, to nie ma również ofiarowania. W
tym przypadku jest ono rozumiane jako ofiarowanie zewnętrzne. Zasada ta
opiera się na tym, że twoje własne ciało jest mandalą buddów i
oświeconych istot. Wszystkie zewnętrzne rzeczy są więc ofiarą dla
mandali twojego ciała. Wewnętrznie zaś, ofiarami dla natury umysłu są
myśli, jeżeli oczywiście nie wprowadzają cię w pomieszanie. Kwestią
kwalifikującą czy myśl jest ofiarą czy nie, jest to czy wprowadza cię w
pomieszanie, czy też nie. Jeśli patrząc na kwiat twoja świadomość nie
jest tym pomieszana, zakłócona, wtedy forma kwiatu jest ofiarą dla
twojej świadomości wzroku. W rezultacie kontaktu zmysłu wzroku i formy
pojawiają się różne myśli. Pytaniem jest - czy myśli te wprowadzają cię
w pomieszanie? Jeśli cię nie wprowadzają, znaczy to że nie chwytają się
obiektu. Pozostają na nim tylko w danym momencie. Nie mają siły do
dalszego trwania, ponieważ nie ma bólu związanego z lgnięciem do nich.
W momencie tym forma myśli, która się pojawia jest ofiarowaniem dla
natury umysłu. W tantrze nawet złość, zazdrość, duma i wszystkie inne
emocje są ofiarami, ale jedynie w takiej sytuacji, kiedy jest się w
stanie je przekształcić, kiedy nie wprowadzają zakłóceń. Ostatecznym,
tajemnym ofiarowaniem jest przebywanie w naturalnym stanie umysłu, w
stanie niedualnej przestrzeni, bez koncepcji ofiarującego i ofiarowania.
P: Czy Rinpocze może jeszcze raz wyjaśnić zewnętrzne, wewnętrzne i tajemne ofiarowanie?
O: Zewnętrzne ofiarowanie dotyczy obiektów zmysłów ofiarowanych
zmysłom. Wewnętrzne ofiarowanie to myśl i przestrzeń myśli, a tajemne
ofiarowanie jest przebywaniem w tym nieuwarunkowanym stanie umysłu.
Stwierdzenie czy coś jest ofiarowaniem czy nie, zależy od poziomu
pomieszania, zakłóceń. Bardzo ważnym jest pytanie w jak dużym stopniu
nie jesteś obecny tu i teraz. Ponieważ jeśli nie jesteś tutaj, ciało
się porusza, ale w środku nie ma prawie nic. Jeśli nie jesteśmy tutaj i
teraz, to z reguły jesteśmy podzieleni pomiędzy przeszłością i
przyszłością. Należy przyjrzeć się sobie, to bardzo interesujące. Część
krajów, czy kultur jest mocno uwarunkowanych nadzieją. Jest to jak
myślę lepsze niż nastawienie związane ze strachem. Jest takie
tybetańskie powiedzenie, że Chińczycy zawsze próbują coś zrobić, ale
ich poziom zaufania jest bardzo niewielki, zawsze we wszystko wątpią.
Tybetańczycy z kolei odwrotnie - nawet jeśli jakaś sprawa ma się bardzo
źle i wygląda straszliwie kiepsko, wciąż mają wielką nadzieję i stale
ponawiają próby np. odzyskania wolności.
Badając siebie możesz odkryć jak wygląda twoja sytuacja, czy bardziej
żyjesz w przeszłości czy w przyszłości. Czasami żyje się równocześnie,
trochę w przeszłości, trochę w przyszłości, są jednak ludzie żyjący
bardziej w przeszłości, stale rozmyślający o tym co się wydarzyło.
Takie jest ich nastawienie. Gdy mają mniej pracy, mają tendencję do
życia przeszłością, kiedy pracy jest więcej, skupiają się na
przyszłości. Kiedy mamy czas i nie ma nic do zrobienia obawiamy się
bardziej przeszłości. Czasami, na Zachodzie, ludzie mając więcej czasu
zajmują się jakimś wydarzeniem z przeszłości, cały czas o nim
rozmyślają i wydarzenie to ściąga ich z powrotem w energię związaną z
tą sytuacją. Nie mogą się z tego wyzwolić, cały czas o tym mówią,
wspominają. Gdy ludzie żyją tak mocno przeszłością albo przyszłością i
nie mają czasu by żyć w teraźniejszości, tracą to, co w tym momencie
się pojawia. Tracą te wszystkie wspaniałe rzeczy, którymi mogliby się
cieszyć. Mogłyby one być im ofiarowane, lecz w ten sposób tracą je
ponieważ nie są w stanie żyć w tym momencie. O tym właśnie mówi zasada
zewnętrznego, wewnętrznego i tajemnego ofiarowania. Jeśli dana
jednostka nie jest w stanie przebywać w chwili obecnej, nie można w
takiej sytuacji mówić o jakimkolwiek ofiarowaniu.
W centralnym punkcie ofiarowania znajduje się mandala nauk,
zjednoczenie formy i przejrzystości. Po bokach są dakinie i
zgromadzenia oświeconych istot, reprezentujących różne oświecone
właściwości, takie jak miłość, współczucie, radość, równość. W momencie
rozpuszczenia mandali wkraczają one z powrotem w pustkę.
Celem praktyki ofiarowania mandali jest nagromadzenie zasługi. Aby być
bogatym należy dawać, być szczodrym, jeśli chce się być pięknym trzeba
praktykować cierpliwość. Jeśli ktoś praktykuje w tym życiu cierpliwość,
w następnym odrodzi się mając piękne ciało. Różne aspekty jego istoty
będą bardzo piękne. Praktykując szczodrość można osiągnąć bogactwo.
Mówi się również, że ludzie, którzy w poprzednich wcieleniach zabijali
wiele różnych istot, będą mieli krótkie życie. Ludzie, którzy w
poprzednim wcieleniu stworzyli innym ludziom fizyczny czy mentalny ból
w obecnym wcieleniu będą doświadczać wielu chorób. Z kolei ci, którzy
kradli zabierając innym ludziom rzeczy, które nie były im ofiarowane,
będą w tym wcieleniu biedni. Tak właśnie działa prawo karmy.
W praktyce ofiarowania mandali próbujemy otworzyć się i dawać,
przynajmniej obiektom drzewa schronienia, strażnikom i istotom z
sześciu światów. Praktyka ta rozwija nagromadzenie zasługi. Jest to
oczywiście również praktyka, w której nawiązuje się związek z drzewem
schronienia. Chodzi tutaj głównie o to, żeby nauczyć się mudry mandali.
Komunikacja za jej pomocą jest bardzo potężna. Jeżeli jednak możecie
gdzieś kupić talerz do ofiarowania mandali, to też dobrze.
Omówiliśmy do tej pory pięć części praktyk wstępnych - medytacje nad
nietrwałością, bodhiczittę, schronienie, wyznanie i ofiarowanie
mandali. Szóstą częścią jest guru joga. Wszystko to razem tworzy całość
pierwszego kroku w naukach A-khrid. W naukach tych są trzy etapy -
dojrzewanie, wyzwolenie i dopełnienie wyzwolenia. Sześć części praktyk
wstępnych zajmuje się doprowadzeniem umysłu do dojrzałości. Bycie
rzeczywiście dojrzałym w praktyce dharmy jest czymś zupełnie innym niż
czyjeś duchowe zainteresowania. Osoby wychowane w kulturze, wyrosłe w
naukach czują się z nimi bardzo związane i dumne z nich. Dumne - w
znaczeniu spełniania tych nauk, wyrastania w miejscu w którym obecny
był mistrz i posiadania zdolność uczenia się od niego. W innym
przypadku mając jedynie zainteresowanie naukami otrzymać można co
najwyżej różne kawałki informacji. W kontekście urzeczywistnienia,
oświecenia, te kawałki informacji niewiele pomogą. Co mam na myśli
mówiąc o takich fragmentach informacji? Większość nauk została
przekazana w odmiennych sytuacjach i okolicznościach, nie było to
zaplanowane, tak się po prostu wydarzyło - w pewnym miejscu udzielana
była jakaś inicjacja, przyszliśmy tam i dostaliśmy jedną inicjację,
później w innym miejscu inną inicjację i w ten sposób zebraliśmy różne
nauki i inicjacje. Oczywiście, nie ma nic złego w inicjacji, jest ona
bardzo potężna, pomocna, jest w niej błogosławieństwo. Duchowa ścieżka
ma jednak bardzo wyraźne mapy, jasno określony proces przez jaki się
przechodzi. Ważne jest by zrozumieć tą mapę, to dość oczywista rzecz.
Na codzień, chcąc się gdziekolwiek udać od razu pytamy o mapę, plan tej
drogi. Pierwszą rzeczą jakiej potrzebujemy jest znalezienie planu,
mapy, dopiero wtedy udajemy się w drogę, wiedząc w każdej chwili gdzie
jesteśmy. Możesz iść powoli lub szybko, ale zawsze wiesz gdzie jesteś.
Jeśli nie znasz mapy i po prostu sobie idziesz, bardzo łatwo się
zagubić. Zagubić w dharmie, ja bym powiedział zagubić się w ZOO dharmy.
Ktoś wchodząc do ZOO dharmy widzi różne zwierzęta wydające różne
dźwięki. Widząc to może się zagubić. Mówię to całkiem poważnie. Nawet
jeśli ma się już pewien związek z naukami czy z nauczycielem, ważne
jest by próbować zrozumieć cały proces, całą drogę, ponieważ w innym
przypadku duchowa ścieżka staje się zlepkiem różnych rzeczy. Dharma to
bardzo głębokie nauki mające w sobie wiele różnych elementów. Aspekty
uzdrawiania czy szamanizmu są drugorzędne, nie są główną rzeczą w
porównaniu z bardziej głębokimi naukami, które są pełną ścieżką
wewnętrznej podróży ku urzeczywistnieniu oświecenia. Gdy ma się związek
z dharmą, bardzo ważne jest zrozumienie tego. Nie wystarczy trochę się
tylko nad tym zastanowić a w pozostałej części błądzić.
P: Jeżeli się otrzymało wiele nauk, w codziennym życiu nie zawsze jest
wystarczająco wiele przestrzeni na ich codzienną praktykę. Na czym mamy
się skoncentrować by odnieść jak największy pożytek - na naukach
A-khrid, czy też na ruszenach?
O: Nie chodzi o to by robić jednocześnie wszystko co było nauczane, ale
raczej robić jedną praktykę w jednym okresie czasu. Skończywszy ją,
przechodzi się do następnej. Ja robiłem swoje nyndro przez okres około
dwóch lat i była to bardzo intensywna praktyka. Chodzi tu bardziej o
osiągnięcie pewnego stanu umysłu, rozwinięcie w sobie pewnych
właściwości, tak by praktyka spowodowała wewnętrzną przemianę danej
jednostki, nastawienia jej umysłu. Później uzyskaną w wyniku praktyki
właściwość można zintegrować z innymi praktykami. Zmienia się podejście
zarówno do praktyki jak i do świata.
W naszej tradycji jest dziewięć części nyndro i każdą powtarza się 100
tys. razy. Kiedy zrobiwszy tą ilość powtórzeń, zakończy się ją,
integruje się powstałe w jej efekcie zrozumienie. Jakiekolwiek uczucie
powstało w efekcie takiej praktyki, integruje się je ze sobą. Chodzi o
to, by tych sześć doprowadzających umysł do dojrzałości praktyk robić
intensywnie przez okres jednego roku. Jeśli będzie się je intensywnie
praktykować to wystarczy, zadziała. W Stanach ludzie praktykując
medytację nad nietrwałością wykonują ją przez dwa miesiące robiąc
poranną sesję, a później wychodząc do pracy i w ciągu dnia, starają się
myśleć o nietrwałości i integrować tą zasadę ze strumieniem swojego
umysłu. Chodzi tu o zintegrowanie tego rozumienia ze swoim życiem, jako
jego zasadę. Wyobraźcie sobie, że siedzicie przez pół godziny i
zastanawiacie się nad nietrwałością, a później, wychodząc -
kontynuujecie w ciągu dnia tę praktykę. Praktyka nie ulega wtedy
przerwaniu. Są chwile, w których łączysz się z nią, są takie w których
gubisz to zrozumienie, ale próbujesz ją kontynuować. Jeśli będziesz
przez miesiąc robił medytację nad nietrwałością, to za miesiąc
skończysz i zaczniesz medytację bodhiczitty robiąc poranną sesję i
kontynuując ja w ciągu dnia. Jest mnóstwo miejsc, w których można
wzbudzać w sobie współczucie. Jest mnóstwo takich doświadczeń w ciągu
dnia. Zasadą nie jest siedzenie w pięciopunktowej pozycji ale
zrozumienie istoty praktyki. Możesz wzbudzić w sobie współczucie nawet
widząc lecącego owada, idąc do pracy możesz wzbudzić współczucie dla
swojego szefa.
Kiedy wspominam o doświadczeniach swoich uczniów, mówią oni, że
praktyka nyndro spowodowała bardzo potężną zmianę w ich życiu. Trzeba
jednak w jakiś sposób to zobowiązanie podjąć, zdecydować, że będzie się
utrzymywało praktykę w ciągu dnia. Jeżeli się tego nie zrobi bardzo
trudno będzie osiągnąć efekty. Możecie w ten sposób praktykować przez
sześć miesięcy, a przez resztę roku robić to wszystko łącznie, w jednej
sesji, etap po etapie jako jeden krok, a następnie zobaczyć jakie
zmiany zachodzą w snach. Zobaczyć jak się ogólnie czujesz, co się
dzieje z twoimi snami, co normalnie śniłeś a co śnisz teraz w obecnej
sytuacji, ponieważ jest to właśnie kwestią świadomości.
Jeśli nie zadbasz o swój umysł i nie zaopiekujesz się nim, to umysł
powie ja wiem co robić i będę robił swoje. Umysł ma tendencję do
robienia rzeczy, które nie są dla ciebie dobre, w związku z tym trzeba
go kontrolować, naprowadzić na właściwy kierunek.
Sny o wchodzeniu po schodach, wspinaniu się, świetle słońca czy
księżyca są dobrym znakiem. Także sny w których widzisz szeroką, jasną
drogę, masz poczucie wyraźnego kierunku, wiesz dokąd masz iść w
przeciwieństwie do skrzyżowania dróg, kiedy człowiek nie wie gdzie się
znajduje, gdzie ma iść, czy do Warszawy prowadzi ta droga, czy może
tamta? Bardzo pozytywne, dla każdego i w każdej kulturze są sny o
zbieraniu kwiatów, lataniu, medytowaniu, paleniu kadzideł, czy
zajmowaniu się ołtarzem, podobnie o wychodzeniu z ciała jakichś
nieczystych substancji, płynów, krwawieniu, wymiotowaniu - świadczą one
o tym, że jest się w stanie oczyścić negatywną karmę, w związku z czym
jest się wolnym od chorób, wyzwala się od nich.
Praktyki A-khrid i Kropli Serca Dharmakaji można połączyć ze sobą.
Jeżeli będziesz je przez rok intensywnie wykonywać, w przyszłym roku
powinieneś być dojrzały, jeśli tak nie jest, oznacza to że praktyka nie
zadziałała. Dojrzały, oznacza - gotów na wyzwolenie. Intensywna
praktyka jest naprawdę ważna, kiedy np. rozmyśla się nad nietrwałością,
można to robić chodząc do różnych miejsc, mieć to cały czas w swoim
umyśle. Praktyka taka jest rzeczywiście potężna. Nic nie pozostaje bez
zmian, nawet nasza twarz corocznie się zmienia, a nasze idee zmieniają
się jeszcze szybciej, są całkowicie nietrwałe. Rano myślimy, że coś
jest właściwe, po południu mamy już wątpliwości, a wieczorem myślimy,
że jest to coś złego. Dotyczy to twojego własnego umysłu. Oczywiście
kiedy patrzysz na umysł innego człowieka, od razu myślisz, że jest on
gorszy od twojego.
Nic nie pozostaje bez zmian, zmieniają się pory roku, przyjaciele, czas
płynie jak rzeka. Bardzo bliscy przyjaciele stają się wrogami, wrogowie
- przyjaciółmi, wszystko jest bardzo niepewne. Próbując nad tym
medytować uzyskuje się pewność urzeczywistnienia nietrwałości,
niepewności wszystkich zjawisk. To bardzo potężna praktyka, może
zmienić perspektywę z jakiej patrzy się na całe życie. Przeczytajcie
jakieś bardziej szczegółowe wyjaśnienia na ten temat.
Pytanie o sposób wykonywania tych praktyk jest bardzo ważne, jakaś
grupa ludzi może na przykład zrobić wspólne tygodniowe odosobnienie.
Można zorganizować wycieczkę będącą jakby podróżą ku nietrwałości, udać
się do miejsca, które silnie pobudza myśli o niej i tam wspólnie
wykonać tę praktykę, a później kontynuować ją przez cały miesiąc. Po
minięciu kolejnego miesiąca znowu udać się na odosobnienie i zacząć
inną praktykę.